Login:

Hasło:

 autologowanie


rejestracja
zapomniałeś hasła?
Konkurs "Wytypuj Oscary 2012"

Wczoraj poznaliśmy nominacje do nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej, więc zapraszamy Was do udziału w konkursie „Wytypuj Oscary 2012”.więcej...


Konkurs na opowiadanie "Apokalipsa".

Zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie na opowiadanie zatytułowanym „Apokalipsa".więcej...


Kliknij, aby przej do Paradoksowego Kalendarium Konwentowego
Widok: treść | komentarze
Recenzja książki "Rzeźnik drzew" Andrzeja Pilipiuka
Dodano: 14-05-2009 17:09
Odsłon: 4929
Autor: Krzysztof "Krzyś-Miś" Księski
Redaktor: Elanor

 

Andrzej Pilipiuk to autor znany ze swej pracowitości. Co roku raczy czytelników kilkoma książkami, które cieszą się niesłabnącą popularnością. Gustuje zarówno w formie dłuższej – powieściach – jak i w utworach nieco krótszych. Po pięciu tomach opowiadań o przygodach Jakuba Wędrowycza oraz dwóch antologiach niewędrowyczowskich („2586 kroków i „Czerwona gorączka”) na księgarskie półki trafia trzeci zbiór tekstów bez egzorcysty-amatora w roli głównej, czy nawet w charakterze drugo- lub trzecioplanowym. W antologii znalazły się w większości nowe teksty, choć kilka zadebiutowało już wcześniej, np. „Sprawa Filipowa” („Tempus Fugit 2”) czy „Czytając w ziemi” („Demony”).

 Dwa pierwsze utwory („Szkolenie” i „Rzeźnik drzew”) przypominają jako żywo opowiadania o Jakubie Wędrowyczu. Podobieństwo można dostrzec zarówno w tematyce utworów, poświęconych walce ze Złem na cmentarzach, jak i w specyficznym, dość rubasznym i nieprzebierającym w środkach humorze, typowym dla Pilipiuka. Napisane są lekkim stylem, czyta się je szybko i bardzo przyjemnie. Mogą świetnie służyć jako chwilowa rozrywka dla zmęczonego codzienną pracą człowieka. Wędrowyczowski dowcip, którym się charakteryzują, oraz interesujące rozwiązania fabularne powinny trafić do gustu niemal każdego odbiorcy. 

 Dalsza część antologii składa się już z poważniejszych i bardziej ambitnych opowiadań. Przypomina klimatem i wymową teksty znajdujące się np. w „Czerwonej gorączce”. Tematyka poszczególnych opowiadań jest różnorodna, choć dla osób, które znają twórczość Pilipiuka, nie powinna być zaskoczeniem; jest dość typowa dla autora „Norweskiego dziennika”. Mamy więc tekst detektywistyczny, polegający na poszukiwaniu chińskiego przysmaku, który okazuje się magiczny, w tle zaś ponura rzeczywistość w Polsce doby totalitaryzmu („Operacja jajca”). „Sprawa Filipowa” to z kolei przewrotna opowieść o ratowaniu carskiej Rosji przed zabójczą epidemią i skutkach, jakie to wywołało. Innym opowiadaniem jest „Szantaż”, łączący wielką politykę z bohaterstwem i zdradą, które trudno jednoznacznie ocenić, choć historia zazwyczaj wybiera wytłumaczenia czarno–białe. Pilipiuk wykorzystuje też często swe archeologiczne wykształcenie; na przykład w tekście „Czytanie z ziemi” popuszcza wodze fantazji w kwestii tego, co może spowodować nieodpowiedzialne kopanie w starych mogiłach. 

 W innym utworze z kolei autor wykorzystuje jeden z bardziej ulubionych przez siebie motywów, jakim jest podróż w czasie lub między wymiarami czy światami. Tak dzieje się w opowiadaniu „Bunt szewców”, gdzie poznajemy uciekiniera z innego uniwersum, poszukującego drogi do domu, a jednocześnie starającego się przeżyć w obcym otoczeniu. „Poddasze” natomiast jest opowieścią sięgającą do wątków grozy, nierzadkich u Pilipiuka. W utworze okazuje się bowiem, że dawni mieszkańcy danego miejsca nie zawsze opuszczają je wraz ze swą śmiercią. Podobnie miejscami straszne okazuje się być opowiadanie „Serce kamienia”, napisane wraz z małżonką pisarza, Katarzyną. Tu z kolei mamy do czynienia z tajnym stowarzyszeniem, zakazanymi rytuałami i trudnymi wyborami, jakich nieraz trzeba dokonywać. Nieco oniryczny jest zaś tekst „Teatralna opowieść”, także eksplorujący trudne czasy polskiej historii, a konkretnie okres stanu wojennego. Bohater, młody opozycjonista, uciekając przed milicją trafia do gargantuicznego gmachu Teatru Wielkiego. Wraz z poznawaniem życia w budowli dowiaduje się nowych i zaskakujących faktów, które okażą się dla niego przełomowe, podobnie jak dla innych, podobnego pokroju buntowników. Wreszcie ostatni tekst („Ślad oliwy na piasku”) przenosi uwagę czytelnika na Bliski Wschód. Tam spotykamy starego znajomego – doktora Pawła Skórzewskiego (występującego np. opowiadaniu „2586 kroków”), tym razem u schyłku życia, w wieku lat bez mała siedemdziesięciu. Uczony trafia na trop niezwykłego specyfiku, który może odmienić dzieje chorób i epidemii na całym świecie. Jak to się skończy? Musicie zajrzeć do książki.

 Całość napisana jest bardzo sprawnie. Opowiadania mają interesujące fabuły, a rozwiązania przyjęte przez autora nierzadko zaskakują, są z pewnością godne uwagi. Teksty zawarte w zbiorze nie są banalne, starają się eksploatować interesujące wątki, sięgają do motywów klasycznych dla fantastyki. Równocześnie też wykorzystują szerokie spektrum tematów, z których wiele jest nietypowych czy egzotycznych. Odnoszę także wrażenie, że z większości opowiadań przebija osoba samego autora, jego tęsknota za czasami, które już odeszły. Stąd Pilipiuk wykorzystuje wątki kultury końca XIX stulecia czy okresu międzywojnia; bohaterami tekstów czyni osoby szlachetne i nieco staromodne, mocno zindywidualizowane, wyróżniające się na tle współczesnego społeczeństwa. Pisarz daje się więc poznać jako osoba o poglądach konserwatywnych, z nostalgią odnosząca się do chlubnej przeszłości, odrzucająca rewolucję, a co za tym idzie faszyzm i komunizm. Owa tęsknota prześwituje niekiedy w opowiadaniach, czyniąc je głębszymi. To również jest przyczyną tego, że niektóre fragmenty są dość poetyckie. 

Tytuł „Rzeźnik drzew” sugeruje raczej kolejny tom zabawnych opowiadań o Jakubie Wędrowyczu niż poważniejszą lekturę. Jednak, jak już wspomniałem, tylko dwa pierwsze teksty wpisują się w humorystyczny styl, następne zaś przypominają utwory z dwóch poprzednich niewędrowyczowskich antologii, co sprawia, iż cały zbiór jest ich nie gorszą kontynuacją. Można w nim znaleźć zarówno trochę humoru, który jest w stanie rozbawić każdego w ponury dzień, jak i wiele nostalgicznych, skłaniających do refleksji tekstów. Można więc sformułować wniosek, iż mamy do czynienia z literaturą stojącą na dobrym poziomie, która dostarczy wielu emocji, jednak raczej nie z tych, które szybko wybuchają i jeszcze szybciej się kończą, ale takich, które pobudzają myśli, wspomnienia, pozwalają smakować nachodzące refleksje i uczucia. Dlatego też z pełnym przekonaniem polecam „Rzeźnika drzew” każdemu czytelnikowi. 

 

 

Tytuł: "Rzeźnik drzew"

Autor: Andrzej Pilipiuk

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Data wydania: maj 2009

Wymiary: 125 x 195

Liczba stron: 488

 

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Średnia ocena: 4.00 (1 głos)


Herr_Wentrofitz(22-07-2011 15:58)
Mi się nie spodobało. Mam wrażenie, że czegoś po prostu zabrakło - nie wiem? Pomysłu z pewnością nie. Być może jest to coś, co nazywa się płynnością. Niektóre opowiadania są interesujące, inspirujące, jednak nieliczne sprawiają wrażenie, że były pisane na szybko, nudziły po prostu. Wiem, że nie da się stworzyć idealnie dobrej książki przy takiej różnorodności tematycznej, niemniej jednak tutaj, w "Rzeźniku" jest więcej znużenia opisywanym tematem, niż rzeczywistego entuzjazmu podczas pisania. Mam wrażenie, że autor, pisząc, po prostu zaczął sam się nudzić.
Piotrek(23-03-2010 23:09)
Moim zdaniem książka świetna.Jedna z najlepszych
pana Andrzeja.Ja mogę szczerze polecić.
Lidia (ocenił(a) na 4)(18-09-2009 13:24)
Mówiąc o pisaniu na kolanie mam na myśli formę szkolnej rozprawki po "przerobionej" lekturze. Wiem, że stać Cię na więcej polotu. =]
birbon(05-08-2009 10:17)
nabyłem książkę, przeleciałem jak piorun przez pierwsze 3 opowiadania, ale następne mnie usypiają... niestety żadna książka nie jest w stanie mnie "pobudzić" do życia gdy wracam zmachany jak koń po westernie z roboty ;) ale poważniej ... książka jest świetna, czyta się z przyjemnością, zwłaszcza tekst o smoczym jaju ;) a i wstęp jest napisany językiem, który praktycznie nie pozwalał zejść z mojej gęby uśmiechowi. brawo panie Pilipiuk ;) masz nowego fana ;)
Krzyś-Miś(07-06-2009 15:22)
Co masz na myśli wspominając o pisaniu na kolanie? :) Natomiast mi opowiadania, które wspomniałaś, przypadły do gustu - szczególnie "Ślady oliwy na piasku". De gustibus...
Sienio(05-06-2009 14:45)
Lidia - wyślij do nas, na pewno opublikujemy Twoją recenzję :)
Lidia (ocenił(a) na 4)(28-05-2009 17:35)
A już miałam słać recenzję do Redakcji... No nic - poiedzi w szufladzie i ta.
Ja natomiast nie jestem aż tak entuzjastyczna wobec tego tomu. Fakt, że są w nim perełki typu "Sprawa Filipowa" czy "Czytanie z ziemi", ale już na przykład zakończenia "Serca kamienia" czy "Ślady oliwy na piasku" to brak weny i fuszerka. Tomik nierówny, miejscami troszkę zbyt "namaszczony". Mam wrażenie, że się Pilipiuk z czymś żegna...

A co do recki - Krzysiu nie pisz więcej na kolanie.

Ogoniok
Maciek(20-05-2009 16:05)
Miałem w zamiarach kupienie księżki Pana Andrzeja Pilipiuka. Po przeczytaniu recenzji jestem jeszcze bardziej skłonny po nią sięgnąć. Andrzej Pilipiuk stał się moim ulubionym i najbardziej cenionym człowiekiem, pisarzem, gdy tylko po raz pierwszy w moje myśli wbił się Jakub Wędrowycz. Pan Pilipiuk stworzył niesamowitą postać.
grafika: Fedor i Kuna