Login:

Hasło:

 autologowanie


rejestracja
zapomniałeś hasła?
Konkurs "Wytypuj Oscary 2012"

Wczoraj poznaliśmy nominacje do nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej, więc zapraszamy Was do udziału w konkursie „Wytypuj Oscary 2012”.więcej...


Konkurs na opowiadanie "Apokalipsa".

Zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie na opowiadanie zatytułowanym „Apokalipsa".więcej...


Kliknij, aby przej do Paradoksowego Kalendarium Konwentowego
Widok: treść | komentarze
Recenzja książki "Mars" Rafała Kosika
Dodano: 15-08-2009 15:49
Odsłon: 2386
Autor: Michał Sieńko
Redaktor: Sienio

Blisko 100 lat temu Jerzy Żuławski opisał fantastyczną wyprawę pięciorga śmiałków na Księżyc i założenie tam nowej cywilizacji. Ludzie, chcąc przetrwać na naturalnym satelicie naszej planety, musieli ostatecznie dostosować się  do warunków na nim panujących. Ulegli w nierównej walce z Księżycem. Inną wizję przedstawił Rafał Kosik w "Marsie", w którym to tytułowa planeta miała zostać zmieniona pod dyktando człowieka. Czy zdobycze cywilizacyjne ludzkości okazały się jednak na tyle potężne, aby maszyny i technologia mogły pokonać naturalne środowisko Czerwonej Planety?

Terramorfowanie okazało się trudniejsze, niż początkowo przypuszczano. Problemy wynikały ze zbyt niskiego natężenia tlenu w atmosferze, a także braku odpowiedniej flory, która ten tlen mogłaby generować. W książce poznajemy część programów politycznych dwóch stronnictw – tzw. ekologów i przemysłowców. Ci pierwsi, reprezentowani przez senatora Richarda Griffina dążyli do intensyfikacji długofalowych procesów terramorfowania, bardzo korzystnych dla planety, ale nie pożądanych przez społeczeństwo. Senator Jonathan Goodall, czyli przedstawiciel lobby przemysłowego, pragnął z kolei industrializacji na szeroką skalę. Przyczyniłoby się to do zmniejszenia ilości tlenu w powietrzu i jednoczesnego szybkiego wzbogacenia się grupy trzymającej władzę.

Książka podzielona została na dwie części. W pierwszej Rafał Kosik przedstawił planetę i jej mieszkańców przeddzień wydarzeń, które na wiele kolejnych lat wyznaczyły bieg rozwoju marsjańskiej cywilizacji. Akcja powieści toczy się w 2305 roku, a człowiek dopiero zdobywa kosmos i jeszcze nie potrafi pokonywać miliardów lat świetlnych w kilka sekund, ani teleportować ludzi czy przedmiotów. Nie ma też gwiezdnych wojen ani gwiezdnych piratów. Sama technologia, choć rozwinięta i dalej się rozwijająca, daleka jest od tych, jakie możemy poznać czytając książki, które wyszły spod pióra Dana Simmonsa czy Davida Webera.

Druga część, wg mnie o wiele ciekawsza, zaczyna się 40 lat później. Obserwujemy w niej świat z rozrośniętą siecią komunikacyjną podobną do dzisiejszego Internetu - wbudowane w ciało i mózg nowoczesne implanty umożliwiają m.in. porozumiewanie się ze sobą, patrzenie oczami drugiej osoby czy natychmiastową naukę (od razu kojarzy mi się scena z „Matrixa”, kiedy Neo szykując się do pojedynku z Morfeuszem przeszedł błyskawiczny kurs kung-fu). Przede wszystkim jednak poznajemy konsekwencje decyzji, jakie spadły na barki ówczesnych polityków. Czerwona Planeta i jej mieszkańcy diametralnie zmienili swoje oblicza. Zapanowała technologia, która na pierwszych stronach powieści dopiero raczkowała. Zcybernetyzowany świat, zaawansowana elektronika i wysoko rozwinięta robotyka, środki komunikacyjne oraz bardzo filmowa fabuła łączą się ze sobą tworząc hard s-f na wysokim, światowym poziomie, które warto znać.

Nowoczesna technologia dla wielu Marsjan stała się ucieczką od rzeczywistości. Oprócz tego okazała się sposobem rozciągnięcia kontroli nad społeczeństwem. Jak wspomniany już Jerzy Żuławski w „Na Srebrnym Globie”, tak Rafał Kosik w „Marsie” również nie stronił od wizji pesymistycznych. Zawarł w swojej powieści wiele elementów antyutopijnych. Lwia część Ziemian z Marsa nie oczekuje od życia niczego więcej, prócz tego, aby upłynęło łatwo i przyjemnie. Apatia, fizyczna degradacja, swoisty marazm i rezygnacja emanują niemal z całego społeczeństwa. Oczywiście istnieją jednostki wybijające się z szarego tłumu i to właśnie one stają się głównymi bohaterami powieści. Wplątani w wielkie sprawy Czerwonej Planety usiłują odegrać możliwie największą rolę, zachowując swoje ideały, ale nie tracąc przy tym życia.

Fabuła powieści jest bardzo złożona, co więcej czytelnik ma szansę samemu rozszyfrowywać jej meandry. Staje się to możliwe dzięki mocnemu zaakcentowaniu głównego wątku, przy jednoczesnym jego zawikłaniu. Książka trzyma w napięciu do ostatnich stron. Autor nie odkrywa wszystkich elementów układanki od razu, dozując i sukcesywnie dostarczając je przez całą powieść.

Lektura „Marsa” powinna w czytelniku wzbudzić niemałe refleksje. To bardzo ciekawa pozycja, napisana w dobrym literacko stylu, której największym walorem jest wielopłaszczyznowość. Kolejną zaletę stanowi swoisty synkretyzm cech literatury popularnej, który sprawia, że książkę czyta się z zapartym tchem i wielkim zaangażowaniem. Dzięki temu rozszerza się wachlarz potencjalnych odbiorców. W powieści znajdziemy m.in. elementy charakterystyczne dla kryminałów, gdyż głównym bohaterom przyjdzie odszukać prawdę, zatuszowaną przez władzę. Nie zabraknie także opisów pościgów i ucieczek – szybka i wartka akcja staną się remedium na wakacyjną nudę.

Autor wykorzystał ponadto motywy socjologicznego s-f i podzielił się z czytelnikami swoimi przemyśleniami na kilka istotnych tematów. Poruszona została np. kwestia Boga, choć była to tylko krótka wzmianka, oraz człowieka i jego natury. Rafał Kosik snuje rozważania dotyczące miejsca jednostki w społeczeństwie, roli władzy, dotyka też ważnego problemu ogólnodostępnych mediów, które w „Marsie” służą do kontroli obywateli. Czym jest człowiek i do czego dąży? Czy jednostki silne mają większe prawa, niż te słabsze? Odwieczny dylemat: być czy mieć?

Jesteście ciekawi, jak na te pytania odpowiadają bohaterowie powieści? Szukacie prawdziwego hard s-f, na dodatek bardzo filmowego, z niebanalną fabułą i dużą ilości akcji? Przeczytajcie sami! „Mars” jest dla Was idealną lekturą. Rafał Kosik stworzył oryginalny świat, a także nieprzeciętnych bohaterów i wrzucił ich w sam środek zagmatwanej intrygi, której zakończenie jest równie nieoczekiwane, co książka ciekawa.

Korekta: Bethirsonek

 

Tytuł: Mars

Autor: Rafał Kosik

Seria: Fantastyka z plusem

Wydawca: Powergraph

ISBN: 978-83-61187-09-7

Cena: 29 zł

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Format: 125 x 195 mm

Objętość: 416 stron

Data wydania: 17 czerwca 2009

 

Dziękujemy Wydawnictwu Powergraph za udostępnienie książki do recenzji. 

 

 

Średnia ocena: - (0 głosów)


kamil Hajdukiewicz(22-09-2009 14:52)
W ostatnim czasie miałem okazje przeczytać książkę Kosika Mars tak zachwalaną przez różnych recenzentów krytyków. Co mocno przyczyniło się do wybrania akurat tej pozycji?
No cóż do współczesnego rodzimego SF podchodzę bardzo ostrożnie, choć po Dukaju (Czarne Oceany) moja ostrożność się jakby zmniejszyła, co poskutkowało kupnem Marsa Kosika za jedyne 29.
Piękna okładka robi wrażenie i na tym się chyba cały efekt kończy, ale po kolei.
Pierwsza część książki, czyli akcja dziejąca się w 21 wieku została opisana bardzo wyrywkowa wręcz jak streszczenie zostawiając wiele białych plam na całej historii po prostu autor chyba miał zamysł coś napisać, ale w ostatniej chwili zmienił zdanie i czasnął parę kartek tak na odczepnego. Dalej mamy 24 wiek i właściwie tu dzieją się najgorsze rzeczy.
W postaci społeczeństwa rozwoju technologii, która niewiele się ruszyła od 21 poza tym że cześć ludzkości wyemigrowała mieszka na Marsie nie dońca wiadomo jak z terreformowany Autor opisał świat ludzi którzy w ogóle się nie posunęli w rozwoju nauki, procesów społecznych itp. Uproszczenie całej idei świata za 300 lat .Nie wspomnę już o technologii kosmicznej, która stanęła na poziomie stacji kosmicznej Mir. W książce Kosika lot na Marsa trwa za długo jak na 2300 rok. Inne dziwne uproszczenie akcji to silniki spalinowe, które w 24 wieku mają się dobrze i cały czas są w praktyce używane. Cała akcja toczy się wokół tych, którzy chcą dalej terroformować i ci, którzy nie chcą tworząc dziwny tajny spisek przemysłowców polityków schemat goni schemat
W filmie można było to nazwać niskim budżetem który sprawia że upraszczane są pewne ideały, schematy, scenografie ale w dziele literacki który niema ograniczeń taka sytuacja wskazuje że autor chyba do końca nie wie co pisze albo pisze w bardzo dużych odstępach czasu.
Trzecia część Marsa kontynuuje wątek dziejąc się 35 lat później. Mars przypominający teren huty Katowice która stanowi zaplecze produkcyjne układu Mars Ziemia oczywiście cały czas pod nadzorem ziemi co też wydaje się mało realne po tylu latach. Spoiler...........................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................
Wszędzie kominy brak tlenu zaprzestany proces terraformowania w tle wielki spisek przeciwko ludzkości, który ma doprowadzić do zagłady 3 miliardów ludzi żyjących na Marsie dalej nie będę opisywał bo może ktoś się skusi na przeczytanie.
Trzecia część to małe plusy w postaci opisu rozwoju technologii cyfrowej jaki nastąpił po 35 latach co zaowocowała powstaniem społeczeństwa robotów pracujących nieświadomie gdy w tym czasie ich świadomość przemierza niezmierzone przestrzenie wirtualnych światów. Podobno to najtańsza siła robocza w Układzie Słonecznym pomysły całkiem ciekawe, lecz nie odkrywcze
Pomysł całej infrastruktury informatycznej będącej wszędzie robiącej wszystko stającej się tak naprawdę drugimi oczami. Pomysł na plus, choć bardzo opóźniony jak na 2340( obserwując dzisiejszy rozwój technologii taka sytuacja nastąpi za góra 20 lat). Na plus w trzeciej części dodać można polepszenie się opisów miast przypominających momentami miasto koszmar z Blade Runnera kwaśny deszcz, ciemność latające samochody.
Akcja jak i opis osobowości bohatera i osób z którymi tworzy relacje w trzeciej części wołają o pomstę do nieba czytając miałem wrażenie że autor opisuje go i inne osoby od niechcenia tworząc jakieś karykatury z kartonu grające w serialu typu Moda na Sukces . Do tego dochodzą dość śmieszne moralizatorskie myśli nomologii, dialogi głównego bohatera, co tworzy nie poskładany odpychający nie wciągający obraz. Samo zakończ
grafika: Fedor i Kuna