Login:

Hasło:

 autologowanie


rejestracja
zapomniałeś hasła?
Konkurs "Wytypuj Oscary 2012"

Wczoraj poznaliśmy nominacje do nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej, więc zapraszamy Was do udziału w konkursie „Wytypuj Oscary 2012”.więcej...


Konkurs na opowiadanie "Apokalipsa".

Zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie na opowiadanie zatytułowanym „Apokalipsa".więcej...


Kliknij, aby przej do Paradoksowego Kalendarium Konwentowego
Widok: treść | komentarze
Recenzja książki "Charakternik" Jacka Piekary
Dodano: 15-01-2009 14:03
Odsłon: 4786
Autor: Krzysztof "Krzyś-Miś" Księski
Redaktor: Elanor

  

 

Jak do tej pory głównym autorem, który w swej twórczości łączył umiłowanie do Rzeczypospolitej Szlacheckiej ze skłonnością we wprowadzania do fabuły elementów nadprzyrodzonych – wiedźm, paktów z diabłem, demonów czy charakterników - był Jacek Komuda. Teraz dołączył do niego inny poczytny autor Fabryki Słów – Jacek Piekara. Uczynił to, pisząc bardzo interesujące dzieło noszące tytuł „Charakternik”.

Autor przenosi nas do Polski końca XVII stulecia w czasy bezkrólewia po śmierci Jana III Sobieskiego. Na początku poznajemy grubego, doświadczonego życiem szlachcica – imć pana Żytowieckiego, nieco przypominającego sławetnego Onufrego Zagłobę. Bohater Piekary również uwielbia krotochwilę przy wielu szklanicach przedniego wina, nie jest jednak aż tak bystry i przebiegły – to raczej poczciwina, pełen dumy ze swego szlacheckiego stanu i stylu życia. Mąż ów, dobrotliwy i pobożny, podróżuje po kraju, odwiedzając znajomków i krewnych. Napotyka na swej drodze dwóch szlachciców – pana Myszkowskiego oraz pana Szczurowickiego, z którymi na stałe skrzyżuje się jego los. Niby kulturalni i mili kompani wciąż zaskakują naszego bohatera – a to specyficznymi obyczajami, a to nieortodoksyjnymi poglądami czy wreszcie aurą, która niepokoi miejscami swą nadprzyrodzonością. 

Oś fabuły oparta jest właśnie na tych trzech postaciach. Wraz z rozwojem akcji dowiadujemy się powolutku, czego poszukują i jakie mają poglądy. Przygód jest sporo: pojedynki, potyczki, podchody, nadnaturalne istoty, sekretne spotkania, a wszystko okryte aurą tajemniczości. Fabuła kilkakrotnie niespodziewanie skręca, zaskakując czytelnika niespodziewanymi zwrotami akcji. Dzięki temu do końca powieści nie możemy się nudzić, bo z jednej strony wciąż oczekujemy, że autor odkryje sekret całej trójki, a z drugiej niespodziewane rozwiązania podnoszą nam poziom adrenaliny. 

Bardzo interesujące okazują się relacje między trójką głównych postaci. Bohaterowie zarysowani są niezwykle interesująco: to barwne sylwetki ludzkie, zindywidualizowane i na swój sposób potrafiące ująć czytelnika. Pan Żytowiecki wciąż stara się odgadnąć, jaka tajemnica w tkwi w jego towarzyszach, w czym sekunduje mu czytelnik. Pomagają w tym liczne rozmowy, w których ściera się przede wszystkim z panem Szczurowickim, choć to pan Myszkowski jest niepodważalnym przywódcą kompanii. Dialogi poprzetykane są często zwrotami łacińskimi, ale nawet osoba nie znająca starożytnego języka powinna zrozumieć ich sens. Dla mniej domyślnych autor umieścił na końcu książki obszerny słowniczek wykorzystanych powiedzeń. Te zajmujące wymiany zdań służą jeszcze jednej sprawie. Mianowicie przedstawiają pewne poglądy na upadek Polski, który nastąpił w XVIII stuleciu i zakończył się zaborami. Sporo tu dość śmiałych tez i pomysłów, które są interesujące nie tylko z historycznego punktu widzenia. Mogą również znaleźć swe miejsce współcześnie, bowiem odnoszą się do pewnych cech narodowych Polaków oraz roli kościołów chrześcijańskich w historii i teraźniejszości naszego kraju. 

Osadzenie fabuły w realiach Polski końca XVII stulecia jest niewątpliwym walorem książki. Czytelnik ma możliwość zaznajomienia się z wieloma obyczajami tamtego okresu, czy też stosunkiem do siebie poszczególnych stanów. Pomagają w tym również przypisy na końcu tomu, z których można wynieść sporo nieencyklopedycznej wiedzy historycznej w interpretacji zaproponowanej przez Piekarę.

Całość napisana jest bardzo żywym i zajmującym językiem. Od pierwszych stron powieść wciąga czytelnika i nie odpuszcza aż do końca. Narracja prowadzona jest bardzo zajmująco, a w dialogach czuć wprawną rękę autora. Dzięki tym zaletom powieść czyta się szybko, jednocześnie jednak smakując język, którym posługuje się autor. Głębsze płaszczyzny, jakie znaleźć można w utworze, powodują, iż lektura zapada w pamięć, a nie jest tylko chwilowym przerywnikiem "między wódką a zakąską”. 

„Charakternik” to według mnie zdecydowanie najlepsza książka, jaka wyszła spod pióra Jacka Piekary. Świetnie napisana i wymyślona, bawi od pierwszych do ostatnich kart. Interesująco zakreśleni bohaterowie tylko sprzyjają pozytywnemu odbiorowi dzieła. Jednocześnie można w powieści znaleźć znacznie więcej niż tylko przyjemną lekturę na kilka wieczorów. Na uwagę zasługuję również wydanie książki, stojące na bardzo wysokim poziomie, do czego zresztą już przyzwyczaiła nas Fabryka Słów. Dzięki powyższym walorom otrzymujemy produkt bardzo wysokiej próby, który gorąco polecam. 

 

 

Tytuł: "Charakternik"

Autor: Jacek Piekara

Wydawca: Fabryka Słów

Format: 125 x 195

Oprawa: twarda lub miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 384

Średnia ocena: - (0 głosów)


Siwobrody(04-12-2011 22:14)
A jaka frajda słuchać tej powieści na audiobooku. Inna inszość Mości Panowie :)
Climber03(24-11-2011 00:10)
Miła odskocznia od inkwitorskiego cyklu jednak jeśli chodzi o Polske XVIIw. monopolistą pozostaje imć Komuda:)
Ale ogólnie bardzo przyjemnie sie czyta,
szubienicznik(31-05-2009 21:34)
Zgadzam się co do języka, jednak wg mnie książka jest nudna a kolejne wydarzenia przewidywalne. O żadnej adrenalinie w moim przypadku nie było mowy, co najwyżej ziewnięcie.
Roy_v_beck(09-02-2009 01:22)
Jestem całkowicie zaskoczony. "Charakternik" najlepszą książką Piekary? Wg. mnie jest dużo słabszy od "Przenajświętszej Rzeczpospolitej" i na pewno nie umywa się do co lepszych tomów o Mordimerze.
Do tego Piekara właśnie tylko na początku i trochę pod koniec co mocniej informuje o historycznych zwyczajach, a przez 2/3 książki usadawia bohaterów po dziczach i z dala od ludzi, żeby nie trzeba było podawać informacji o zwyczajach. Nie zmienia to faktu, że po lekturze interesujące ciekawostki historyczne umieścił, jednak jest to książka dla tych co historię znają i dzięki temu mogą polemizować z wizją autora.
No i uważam, że autor zbyt dosadnie wylał na końcu swoje bóle odnośnie religii, znaczy takie zbyt prostackie to było i do końca nie przemyślane rozwiązanie, bo jak usłyszałem poglądy Myszkowskiego, to roześmiałem się nie mogąc uwierzyć w te głupoty. Tak myślę, że dużo Ennisa się Piekara naczytał.
Ale ogólnie całość jest napisana dobrym stylem autora co sprawia, że mi samemu przyjemnie się czytało i dobrze będę wspominał tą lekturę.
No i wydanie w twardej oprawie bardzo fajne, do tego nie wiele droższe od tego w miękkiej (no ale to wina tego drugiego, drogiego wydania).
JS(05-02-2009 11:46)
Szkoda tylko, że książka nagle się urywa, autor rozwija akcję przez 300 stron by nagle wszystko zakończyć. Widać ktoś go poganiał z terminem oddania rękopisu, szkoda.
grafika: Fedor i Kuna