
CoolKon 6
Crystalicum
eFHa
Fornost
Grojkon
KRAKERS 38/2012
Labyrinth
Orodlin
Projekt Dziedzictwo
Pyrkon
Rafineria
Reunicon
Shadows of Poland
The Resistance: Agenci Molocha
VIS ARCANA
Wydawnictwo GRAMEL
XXV Lubelskie Dni Fantastyki
Ziemie Jałowe
Wczoraj poznaliśmy nominacje do nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej, więc zapraszamy Was do udziału w konkursie „Wytypuj Oscary 2012”.więcej...
Zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie na opowiadanie zatytułowanym „Apokalipsa".więcej...
AltBay.tv
Anime Dream
Anime-Games-World
Arena Horror
Cinema City
Copernicus Corporation
CRANN-TARA
Creatio Fantastica
DC MULTIVERSE
Dom Wydawniczy REBIS
Dragon Age
EGMONT Polska
Fabryka.pl
Fallout Corner
Fantasy Komiks
Golden Storm Film
Hanami
Instytut Wydawniczy ERICA
IQ Publishing
KZ
LSF "Cytadela Syriusza"
Najmita
Orodlin
OUTPOST
Pod Grzechoczącymi Kośćmi
QFANT
Rebel
RedDragon - gra online
Santic.pl
SKMFiGF Grimuar
Stowarzyszenie Kultury Alternatywnej
THE OUTER RIM
THORGALVERSE
Trek.pl
TROM
Wolsungeria
Wydawnictwo Akapit-Press
Wydawnictwo Ars Machina
Wydawnictwo Fabryka Słów
Wydawnictwo GRAMEL
Wydawnictwo Ifryt
Wydawnictwo Initium
Wydawnictwo Jaguar
Wydawnictwo Kuźnia Gier
Wydawnictwo Mag
Wydawnictwo Portal
Wydawnictwo Powergraph
Wydawnictwo Prószyński
Wydawnictwo Runa
Wydawnictwo Solaris
Wydawnictwo Supernowa
Wydawnictwo Waneko
Trzeci tom przygód Torkila Aymore'a rozpoczyna jego przybycie wraz z przyjaciółmi na Gaję - czyli, wedle informacji wstępnych dostępnych czytelnikom, nową Ziemię Obiecaną. Szybko jednak okazuje się, że (oczywiście) tak nie jest.
Już od początku czytelnik bombardowany jest informacjami na temat nowej planety - inne miary czasu, inne gwiazdozbiory, inna organizacja życia na początku oszałamiają, ale po przyzwyczajeniu okazują się jak najbardziej logiczną i składną konstrukcją. Także opisy technicznych nowinek, zajmujące wcale porządną ilość miejsca, sprawiają wrażenie faktycznie możliwych przyrządów przyszłości (no, przynajmniej w większości), a nie jedynie mrzonek kpiących z jakiejkolwiek, nawet najbardziej naciąganej rzeczywistości.
Objętość książki (500 stron, a to dopiero połowa finalnej wersji tomu trzeciego!) na początku rodzi obawy o ślamazarność akcji, niemniej już pierwsze kilkadziesiąt stron rozwiewa te wątpliwości - akcja jest gęsta jak atmosfera wokół PZPN, nie ma zbyt wielu chwil na oddech. Dzięki sprytnemu zabiegowi, o którym nie będę się rozpisywał, Marcinowi Przybyłkowi udało się potroić ilość wydarzeń mieszczących się w przeciętnych ramach czasowych równych tym z "Gamedec: zabaweczki, błyski."Sama fabuła, a w zasadzie jej kolejne odsłony, są poprzedzielane krótkimi notkami w formie relacji z wydarzeń na Ziemi i Gai - są reporterzy śledczy, są spiski, a wszystko rozgrywa się w ramach świata, w który autor skutecznie wciąga czytelnika poprzez takie właśnie dodatkowe smaczki.
Po przybyciu na Gaję okazuje się, że „zaginął" statek o nazwie Medusa, który wyruszył wraz z nimi z Ziemi. Razem ze statkiem zniknęło 50 tysięcy podróżnych. Z całą wiedzą o Bestii i koncernach Mobillenium oraz !LivE!, Torkil rozpoczyna śledztwo w sprawie zniknięcia Medusy i oczywiście odkrywa, że ręce maczał w tym arcywróg (po coś w końcu został stworzony).
Dodatkową bardzo cieszącą kwestią jest nie tylko świetny i przekonywujący opis nowinek technicznych, ale też rzucające się w oczy żywe zainteresowanie autora nie samą technologią, ale jej interakcją z ludźmi - jak ludzie się przystosowują do nowinek, jak z nich korzystają, jakie zmiany w ich życiu to wprowadza. Opis samych gadżetów zyskuje dzięki temu realistyczny wymiar, ponieważ automatycznie umieszcza je on w naszym systemie pojęciowym i sposobie funkcjonowania, jesteśmy w stanie sobie wyobrazić jak my byśmy funkcjonowali w danym świecie. W zasadzie dla samego tego psychologiczno-socjologicznego studium warto przeczytać tę książkę, tym aspektem zrobiła na mnie duże wrażenie.
Podsumowując - "Gamedec: zabaweczki, błyski" to przyjemna w lekturze i stosunkowo wciągająca opowieść o przygodach detektywa Torkila Aymore'a, której fabuła na pewien czas znajduje miejsce w naszej pamięci, ale nie jest to jakaś oszałamiająca i wstrząsająca naszymi założeniami o przygodach lektura. Czynnikiem sprawiającym, że po tę książkę sięgnąć naprawdę warto, są wspomniane już opisy technologiczne ujmujące gadżety w kontekście ludzkiego funkcjonowania - opisy są naprawdę soczyste i pozwalają odnaleźć się w tym świecie, oraz podążyć z zachciankami technologicznymi o wiele, wiele dalej.
korekta: Elanor
Tytuł: Gamedec: zabaweczki, błyski
Autor: Marcin Przybyłek
Wydawnictwo: Supernowa
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 525
Zobacz też:
"Gamedec. Zabaweczki. Błyski" - fragment
Dziękujemy Wydawnictwu SuperNOWA za udostępnienie książki do recenzji.

